Po podaniu się do dymisji na początku września premiera Shigeru Ishiby na nowego prezesa rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) została wybrana była minister spraw wewnętrznych Sanae Takaichi. To oznacza, że całkiem prawdopodobne, iż zostanie kolejnym premierem Japonii, a zarazem pierwszą w historii kraju kobietą na tym stanowisku.
Sanae Takaichi była protegowaną zamordowanego byłego premiera Shinzō Abe i orędowniczką jego polityki zwanej abenomiką, dążącą między innymi do zwiększenia liczby kobiet na stanowiskach ministrów.
Jak sama mówi, wzorem dla niej jest Margaret Thatcher, którą podobno miała okazję poznać osobiście. Wśród jej zapowiedzi politycznych znaleźć możemy chęć renegocjacji umów ze Stanami Zjednoczonymi, szczególnie celem obniżenia ceł na towary japońskie. W wielu kwestiach zajmuje stanowisko konserwatywne: regularnie jest widywana w chramie Yasukuni, gdzie wśród poległych uczczeni są także zbrodniarze wojenni, opowiada się za rewizją konstytucji Japonii, sprzeciwia się małżeństwom osób tej samej płci i możliwości posiadania przez pary małżeńskie różnych nazwisk. W przemówieniach podnosiła też kwestie bulwersujących zachowań zagranicznych turystów w Japonii i obiecywała wprowadzenie represji wobec łamiących prawo obcokrajowców .
Takaichi już w zeszłym roku kandydowała na lidera LDP, jednak przegrała wówczas w II turze wyborów z Ishibą. Obecnie jest silnym kandydatem do fotela premiera, jako że LDP jest największą partią w parlamencie, jednak po przegranych wyborach w zeszłym roku koalicja rządząca nie ma już większości w żadnej z izb. Jej najsilniejszym konkurentem jest minister rolnictwa Shinjirō Koizumi, syn byłego premiera Jun’ichirō Koizumiego.
To, czy Takaichi faktycznie zostanie premierem, okaże się pod koniec października.

