Jeśli wierzyć kronikom japońskim, dynastia cesarska tego kraju jest obecnie najstarszą na świecie i jedyną panującą nieprzerwanie. Już w historycznych czasach, gdy monarcha mógł posiadać liczne konkubiny, adopcja była na porządku dziennym, a kobietom wolno było zasiadać na tronie niejednokrotnie musiała się mierzyć z rozmaitymi kryzysami, jednak w ostatnich dziesięcioleciach zawisła nad nią realna groźba wygaśnięcia. Obecny cesarz Japonii, Naruhito, nie posiada bowiem męskiego potomka. Następcą tronu jest zatem jego brat, 60-letni książę Akishino, a po nim syn tegoż, 20-letni książę Hisahito. Poza nimi rodzina cesarska nie posiada młodszych męskich dziedziców.
Debata na temat tego, czy nie wprowadzić zmian w obowiązującym od XIX wieku prawie, trwa już od lat, a stała się tym bardziej ożywiona, gdy w 2001 roku, po latach wyczekiwania potomka, ówczesna księżniczka Masako (obecnie cesarzowa), urodziła córkę, natomiast przygasła po narodzinach księcia Hisahito pięć lat później. W lipcu tego roku weszła w życie nowelizacja Ustawy o Domu Cesarskim, która reguluje wewnętrzne sprawy rodziny monarszej, w tym sukcesję. Na jej mocy możliwa będzie adopcja bezdzietnych mężczyzn po 15. roku życia z dawnych 11 gałęzi rodu, które utraciły status po II wojnie światowej, a synowie tychże zyskają wówczas prawo do objęcia tronu. Ponadto księżniczki wychodzące za mąż będą mogły zachować swój status cesarski, aczkolwiek ani one same, ani członkowie ich rodzin nie będą miały prawa do sukcesji tronu.

